Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hip-hop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hip-hop. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Po prostu RJD2

Ramble John Krohn aka RJD2 jest muzykiem wywodzącym się z Oregonu. Wcześniej był członkiem hip-hop'owego składu Columbus-Megahertz. Już wtedy wykazał się świetnym wyczuciem do samplowania "żywych" instrumentów. 2002 rok przyniósł DJ'owi jego spektakularny debiut "Deadringer". Druga płyta "Since We Last Spoke" okazała się także sukcesem, lecz już hip-hop'owy charakter płyty został odsunięty na drugi plan. Trzecia płyta "The Third Hand" została surowo oceniona, a sam RJD2 dostał burę za śpiewanie na niej. Ostatnia płyta "The Colossus" wydana w styczniu 2010 to wytwór mający w sobie wszystko, to co w RJD2 najlepsze. Dwie pierwsze produkowane były dla wytwórni Defenitive Jux. Kolejna wyszła pod szyldem XL Recordings, a ostatnia pod RJ's Electrical Connections.

Z założenia głównym nurtem muzycznym, w którym się obraca to hip-hop. Jednak nie brakuje romansów z downtempo, rockiem, folkiem, jazzem i nawet muzyką latynoską. Poza użyciem własnego głosu, na płytach nie brakuje gościnnych występów. RJD2 towarzyszy mi od paru lat, więc polecam ze szczerego serca:





czwartek, 27 maja 2010

I znów wosk!

I powracam ponownie do tematu wosku. Dziś będzie o francuskim DJ'u LC Le Saout, który nagrywa pod pseudonimem WAX TAILOR. Odkryty przeze mnie przed koncertem Miss Kittin we Francji. Swój debiut "Tales Of Forget Melodies" wydał w 2005 roku. Zaprezentował na nim niesamowite wyczucie do samplowania tekstów ze starych filmów z hip-hopowymi beat'ami. Kolejna płyta "Hope & Sorrow" (po zmianie wytwórni wydana przez Atmospheriques) jest bardziej dojrzała i Tailor użył w niej więcej swoich kompozycji. Ostatnia płyta "In The Mood For Life" jest kontynuacją wysokiego poziomu DJ'a.

Co by za dużo nie wymyślać - Wax Tailor jest przedstawicielem nurtu trip-hop. Niektóre kompozycje wpadają w downtempo, a niektóre bardziej w hip-hop. Pojawiają się kawałki, które romansują z klimatami z czasów doo-wop. Przemyślane ułożenie kolejności piosenek na płycie sprawia, że genialnie słucha się jego twórczości w całości. Serdecznie polecam:



PZDR

sobota, 15 maja 2010

Nawoskowane koszmary!

Początki NIGHTMARES ON WAX, bo o nich dzisiaj będzie mowa, sięgają końca lat 80-tych. Wtedy to dwóch producentów, George "DJ E.A.S.E" Evelyn i Kevin "Boywonder" Harper, postanowiło złączyć siły w brzmieniowych eksperymentach ery acid house. Od początku istnienia współpracują z londyńskim Warp Records. Niestety po wydaniu debiutanckiego albumu "A Word Of Science", który stał się ogromnym sukcesem , ich drogi się rozeszły. Projekt prowadzi teraz Evelyn i zespół przez niego stworzony (m.in. na wokalu Mozez, który wydał świetną solową płytę i udzielał głosu Zero 7).

To na tyle by było historii z mojej strony. Prywatnie jestem wielkim pasjonatem muzyki zespołu, a tym bardziej jednego z ostatnich longplay'ów "Thought so..". Downtempo, z elementami hip-hopu, tri-hopu i czegoś tam jeszcze (chyba duszy), to coś, co daje mi radochę w trakcie słuchania. Mam też niewątpliwy sentyment do N.O.W. Do dziś pamiętam, gdy podczas przebywania na emigracji we Francji, stałam w kolejce w biurze pomocy społecznej (wypas na maks :D) po dopłatę do mieszkania, otoczona nastoletnimi matkami i ogromną reprezentacją krajów arabskich, a na słuchawkach leciała piosenka "195Lbs". Po tych uroczych zwierzeniach, wywołanych chorobą, zapraszam do słuchania:



Enjoy!