Na dziś polecam zespół CONGOPUNQ, który przedstawiony mi został przez moją przyjaciółkę, która to trafiła na ich darmowy koncert w Paryżu. Stamtąd też wywodzi się ten bardzo ekscentryczny duet tworzony przez Cyril'a "Congopunq" Atef'a i Constantin'a "Dr. Kong" Leu. Muzyką i śpiewem zajmuje się ten pierwszy. Drugi z kolei odpowiada za oprawę wizualną i hipnotyzowanie tłumu z wykorzystaniem styropianu i obrazu z popiersiem psa. W 2008 roku wydali swoją debiutancką płytę "Candy Goddess" pod szyldem francuskiego Underdog Records.
Ciężko ich gdziekolwiek znaleźć, o nich usłyszeć i tak samo ciężko sklasyfikować, ale jak się już uda, to z łatwością można pozostać w ich wykręconym ekscentrycznym świecie. Obwieszeni ,w pióra i inne dodatki, panowie w średnim wieku, wiedzą jak połączyć afrykańskie rytmy, z post-punkowymi i elektronicznymi brzmieniami. Afrocosmic, bo takie określenie, gdzieś zostało użyte w stosunku do ich muzyki, chyba najlepiej oddaje sens tego gatunku (cokolwiek oznacza, ale brzmi dobrze :)).
A poniżej dwa i jedyne do tej pory wydane teledyski:
Dajcie się porwać :D!
Bardzo interesujący zespół!
OdpowiedzUsuń