Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektronic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elektronic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 maja 2010

Italians do it better!

Teraz czas przyszedł na dwóch przedstawicieli wytwórni ITALIANS DO IT BETTER - GLASS CANDY i CHROMATICS. Oba zespoły reprezentują nurt muzyczny italo disco i synthpop z elementami new wave. Nie będę oszukiwać - nie chce mi się opisywać ich przeszłości, bo nie bardzo się nią interesowałam. W tajemnicy mogę jednak powiedzieć, że na repecie leci u mnie "Running Up That Hill" Chromatics, który jest świetnym coverem piosenki Kate Bush. Glass Candy miało wystąpić w Poznaniu w minioną sobotę, ale imprezę odwołano, więc muszę się zadowolić sama ;D.
Zapraszam:



CIAO!

środa, 19 maja 2010

Siostrzana alternatywa!

Sierra i Bianca Casady to siostry amerykańskiego pochodzenia, które obecnie stacjonują w Paryżu. Nagrywają pod nazwą COCOROSIE, która jest zlepkiem ich przydomków z lat dziecięcych. Przez koczowniczy styl życia rodziców nie widziały się przez 10 lat swojego życia (do roku 2003, kiedy to Bianca przyjechała do Sierry do Paryża, gdzie ta uczyła się śpiewu operowego). Zamknęły się wtedy na prawie dwa miesiące w toalecie i nagrały pierwszą płytę "La Maison De Mon Reve", używając niewielkich środków a dokładniej odgłosów zabawek zakupionych w pobliskim sklepie. W planach nie miały rozpowszechniania tej płyty, ale mimo wszystko wydały ją pod szyldem niezależnej wytwórni Touch an Go Records. W tym roku wydały czwartego już longplay'a "Grey Oceans".

Ich muzyka jest awangardowa i eksperymentalna. Ciężko tak naprawdę ubrać w słowa, to co robią. Są nietypowe, to na pewno (i w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ich charakterystyczny zmanierowany śpiew (czasem przypominający dzieci) można łatwo odróżnić od innych. Jest to połączenie akustycznej gitary, harfy i elektronicznych środków muzycznych. Dokładając do tego inne przedziwne instrumenty, jeszcze dziwniejsze teksty i barwny styl, powstaje mieszanka wybuchowa. Z przyjemnością zamieszczam linki:



Miłego!

wtorek, 18 maja 2010

Troszkę francuszczyzny!

Na świeczniku dzisiaj SEBASTIEN TELLIER. Francuski multi-instrumentalista, piosenkarz i autor tekstów. Zadebiutował w 2001 roku płytą o dźwięcznym tytule "L'incroyable Verite" (proszę wybaczyć brak akcentów :D), z której piosenka "Fantino" została wykorzystana w filmie Coppoli "Między Słowami". W 2004 wydał LP "Politics" (, z której piosenkę "La Ritournelle" zaprezentował na Eurowizji ;]), a w 2008 w wyniku współpracy z Guyem-Manuelem de Homem-Christo (w skrócie z połówką Daft Punk) powstało "Sexuality". Od początku swojej kariery wydaje płyty dla paryskiego Records Makers.

Tak jak pierwsza płyta, była spokojna - dużo instrumentali, mało wokalu (jak już to w większości po angielsku, lub wrzaski ;)), to z kolei na ostatnim longplay'u wpływy Daft Punk i ich synthpopowego brzmienia są bardzo odczuwalne. Jak sama nazwa płyty wskazuje, piosenki to mniej więcej elektroniczne pościelówy :D. Szczególnie "Kilometer", w której to Tellier użył zsamplowanych odgłosów kobiet podczas szczytowania (m.in. swojej dziewczyny). Zapytany czy jest w stanie poznać odgłosy swojej partnerki, odparł, że niestety nie. A poniżej próbki:




Uuu bejbe!


poniedziałek, 17 maja 2010

Brytyjskie eksperymenty!

Kieran Hebden aka FOUR TET, to młody reprezentant brytyjskiej sceny elektronicznej i IDM (Intelligent Dance Music - z deczka przekombinowana nazwa). Przed rozpoczęciem solowej kariery, związany był z zespołem Fridge (osobiście nie słuchałam). Kiedy zespół zrobił sobie przerwę, FOUR TET rozwinął skrzydła i wydał debiut "Rounds", przyjęty z uznaniem w środowisku muzycznym. Obecnie współpracuje z Stevem Reidem (perkusistą z Bronx'u, który na swoim koncie ma występy z takimi gwiazdami jak Fela Kuti, Miles Davis i James Brown) i z wytwórnią Domino Recording Company.

Najświeższe jego twory (przynajmniej, które wpadły mi w ręce) to EP'ka "Moth/Wolf Cub" z Burialem, która jest genialna w swojej prostocie ("cmentarne" dubstepy Buriala idealnie komponują się z melodyjnym Four Tet'em), oraz tegoroczny LP "There Is Love In You", który oddaje w pełni charakter tworzonej przez niego muzyki. Nie pozostaje nic innego, jak zaprezentować co nie co:



Miłego słuchania!

niedziela, 16 maja 2010

Punk w Kongo!

Na dziś polecam zespół CONGOPUNQ, który przedstawiony mi został przez moją przyjaciółkę, która to trafiła na ich darmowy koncert w Paryżu. Stamtąd też wywodzi się ten bardzo ekscentryczny duet tworzony przez Cyril'a "Congopunq" Atef'a i Constantin'a "Dr. Kong" Leu. Muzyką i śpiewem zajmuje się ten pierwszy. Drugi z kolei odpowiada za oprawę wizualną i hipnotyzowanie tłumu z wykorzystaniem styropianu i obrazu z popiersiem psa. W 2008 roku wydali swoją debiutancką płytę "Candy Goddess" pod szyldem francuskiego Underdog Records.

Ciężko ich gdziekolwiek znaleźć, o nich usłyszeć i tak samo ciężko sklasyfikować, ale jak się już uda, to z łatwością można pozostać w ich wykręconym ekscentrycznym świecie. Obwieszeni ,w pióra i inne dodatki, panowie w średnim wieku, wiedzą jak połączyć afrykańskie rytmy, z post-punkowymi i elektronicznymi brzmieniami. Afrocosmic, bo takie określenie, gdzieś zostało użyte w stosunku do ich muzyki, chyba najlepiej oddaje sens tego gatunku (cokolwiek oznacza, ale brzmi dobrze :)).

A poniżej dwa i jedyne do tej pory wydane teledyski:



Dajcie się porwać :D!